Posty

Prawo jazdy z supermarketu

Obraz
 Kto był w Meksyku ten wie, a kto nie był, ten też ma jakieś wyobrażenie, jak wygląda jazda samochodem po miastowym gigancie. Nie bez powodu mówi się „Ale Meksyk!“. Na początku nie chce się wierzyć, że egzaminy na prawo jazdy rzeczywiście nie istnieją. W sumie, zależy to od stanu. Są takie, w których trzeba zdać egzamin, zazwyczaj jednak polega on na zaznaczeniu na kartce odpowiedzi na parę podstawowych pytań i nie stanowi problemu nawet dla średnio-inteligentnego kandydata na kierowcę. O egzaminach praktycznych nie mamy co mówić, bo ich nie ma. Tak też postanowiłam sprawdzić to całe prawo jazdy, bo rzeczywiście nie chciało mi się wierzyć. Wielu znajomych z Europy nawet nie kłopocze się z wyrobieniem meksykańskiego dokumentu, bo przecież wystarczy dówd osobisty, prawko krajowe, czy jakakolwiek legitymacja, bo meksykański policjant i tak nie ma pojęcia co jest na nim napisane. Powód do wystawienia mandatu (szególnie jak się jest z „zagranicy“) zawsze się znajdzi...

Rasizm ‘a la mexicana’

Obraz
Raz usłyszałam od Meksykanki (wykształconej, eleganckiej kobiety), że dzieci to trzeba rodzić w Polsce, bo jak się rodzą w Meksyku, gdzie gorąco, to wyjdą bardziej morenos , czyli o ciemniejszej karnacji, ciemnych włosach i oczach; a w Polsce, najlepiej jeszcze zimą, będą bardziej blancos . Potem dopowiedziała, że jak ona zajdzie w ciążę, to będzie sobie robić kąpiele w zimnej wodzie z lodem, żeby dziecko „wyszło” jaśniejsze. Brzmi niczym przepis na ciasto, ale niestety jest to prawdziwa historia. Meksykanin nigdy nie powie o sobie, że jest rasistą i nawet zaprzeczy, że w Meksyku istnieje problem rasizmu. Meksykanie są przecież tacy otwarci, radośni, gościnni i tolerancyjni. Owszem, w stosunku do obcokrajowców są nastawieni bardzo ciepło, zawsze z chęcią pomogą, oprowadzą po mieście, pójdą na piwo. Jednak rasizm objawia się w Meksyku na zupełnie innej płaszczyźnie. Meksykanie są rasistami w stosunku do własnego narodu. Są to skutki sięgające jeszcze czasów konkwisty...

Łyżeczka

Obraz
Ostatnio koleżanka opowiadała mi jej pierwsze doświadczenie z ‘łyżeczką’. Każdy obcokrajowiec, który przyjeżdża do Meksyku, prędzej czy później musi się z nią zetknąć. Otóż koleżanka jechała metrem i widzi, że pewna kobieta wyciąga z torebki łyżeczkę. Zwykłą łyżeczkę, jak do herbaty. Zastanawia się, po co w metrze łyżeczka? Jogurt będzie jadła? Przecież tłok, ludzie, itd. Ale na tym się nie skończyło. Jogurtu nie było, za to w kolejnym ruchu, z torebki wyjmuje lusterko. Robi się ciekawie. Potem jeszcze eyeliner i tusz do rzęs. Rozpoczyna się poranny rytuał. Źródło: https://www.facebook.com/FanDelMetro?ref=ts&fref=ts To, że Meksykanki malują się w metrze, autobusie, samochodzie, metrobusie, itd. nie jest dla nikogo ani dziwne, ani niezwykłe. Poranny makijaż w transporcie publicznym to absolutna norma. Ale łyżeczka? Do czego może służyć łyżeczka? Ano łyżeczka jest jednym z obowiązkowych atrybutów meksykańskiej kosmetyczki. Łyżeczką podkręc...

Naród pracujący

Parę dni temu obchodziliśmy międzynarodowy dzień pracy. Dlatego też jest okazja, aby napisać parę słów o pracy w Meksyku. Oczywiście ‘parę słów’ to zdecydowanie za mało w związku z tematem tak interesującym i obszernym. Odkąd w Polsce wprowadzono (a nie tak dawno temu) zakaz handlu w święta państwowe, Polacy musieli się przyzwyczaić, że zakupy muszą odpowiednio wcześnie przewidzieć i zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne do życia produkty. Na początku wyglądało to niczym powrót do PRL-u, kilometrowe kolejki w sklepach, szał i zakupy, które zaspokoiłyby potrzeby kilku rodzin przez co najmniej tydzień. W końcu sytuacja się opanowała i chyba każdy wie, że jak święto, to nic nie kupisz. No to w Meksyku tak nie ma. Dla przeciętnego Meksykanina nie do pomyślenia jest, że w jakikolwiek dzień roku Walmart, Soriana, Mega, Superama, Oxxo czy 7eleven; miałyby być nieczynne. Co więcej, Oxxo i 7eleven działają codziennie, 24/7, cały rok, bez wyjątków. Kina, centra handlowe nawet n...