Posty

Wyświetlam posty z etykietą o transporcie

Meksyk się budzi do życia

Obraz
Piąta rano, o tej porze miasto Meksyk powoli budzi się do życia. Bez względu  na dzień czy porę roku, o piątej rano zawsze jest ciemno. Ruszają pierwsze wagony metra, metrobusa, camiones, peceros, colectivos, torleybus ’ów i innych środków transportu. Pierwsza tura pracowników wychodzi ze swoich domów i rozpoczyna dzień. Będą to strażnicy na poranną zmianę, sprzątaczki sklepowe, biurowe, domowe; kasjerzy i kasjerki, kierowcy, właściciele ulicznych straganów z wielkimi tobołami; ale też studenci medycyny, którzy o szóstej rano zaczynają zmianę w szpitalu. Odróżnić ich można po typowym białym kitlu i naszywce z logiem uniwersytetu. Od szóstej towarzystwo jest coraz bardziej wymieszane i jest go coraz więcej. Pojawiają się studenci, pracownicy sklepów, niższej rangi urzędnicy w niedopasowanych garniturach i identyfikatorach na szyi. Wielu z nich mieszka na obrzeżach Meksyku lub nawet w strefie metropolii, co oznacza, że droga do pracy może zając nawet trzy godziny. Żeby znaleźć m...

Prawo jazdy z supermarketu

Obraz
 Kto był w Meksyku ten wie, a kto nie był, ten też ma jakieś wyobrażenie, jak wygląda jazda samochodem po miastowym gigancie. Nie bez powodu mówi się „Ale Meksyk!“. Na początku nie chce się wierzyć, że egzaminy na prawo jazdy rzeczywiście nie istnieją. W sumie, zależy to od stanu. Są takie, w których trzeba zdać egzamin, zazwyczaj jednak polega on na zaznaczeniu na kartce odpowiedzi na parę podstawowych pytań i nie stanowi problemu nawet dla średnio-inteligentnego kandydata na kierowcę. O egzaminach praktycznych nie mamy co mówić, bo ich nie ma. Tak też postanowiłam sprawdzić to całe prawo jazdy, bo rzeczywiście nie chciało mi się wierzyć. Wielu znajomych z Europy nawet nie kłopocze się z wyrobieniem meksykańskiego dokumentu, bo przecież wystarczy dówd osobisty, prawko krajowe, czy jakakolwiek legitymacja, bo meksykański policjant i tak nie ma pojęcia co jest na nim napisane. Powód do wystawienia mandatu (szególnie jak się jest z „zagranicy“) zawsze się znajdzi...

Łyżeczka

Obraz
Ostatnio koleżanka opowiadała mi jej pierwsze doświadczenie z ‘łyżeczką’. Każdy obcokrajowiec, który przyjeżdża do Meksyku, prędzej czy później musi się z nią zetknąć. Otóż koleżanka jechała metrem i widzi, że pewna kobieta wyciąga z torebki łyżeczkę. Zwykłą łyżeczkę, jak do herbaty. Zastanawia się, po co w metrze łyżeczka? Jogurt będzie jadła? Przecież tłok, ludzie, itd. Ale na tym się nie skończyło. Jogurtu nie było, za to w kolejnym ruchu, z torebki wyjmuje lusterko. Robi się ciekawie. Potem jeszcze eyeliner i tusz do rzęs. Rozpoczyna się poranny rytuał. Źródło: https://www.facebook.com/FanDelMetro?ref=ts&fref=ts To, że Meksykanki malują się w metrze, autobusie, samochodzie, metrobusie, itd. nie jest dla nikogo ani dziwne, ani niezwykłe. Poranny makijaż w transporcie publicznym to absolutna norma. Ale łyżeczka? Do czego może służyć łyżeczka? Ano łyżeczka jest jednym z obowiązkowych atrybutów meksykańskiej kosmetyczki. Łyżeczką podkręc...

Sam sobie nie nalejesz

Obraz
Bo zrobi to za ciebie pracownik stacji benzynowej. Żeby zatankować samochód, nie musisz z niego wcale wychodzić. Podjeżdżasz na właściwe miejsce, mówisz panu ile, lub za ile, płacisz i do widzenia. Takie proste. Dlatego też, każdy pracownik musi zrobić wszystko, aby cię skusić, żebyś to właśnie u niego się zatankował! Macha do ciebie chorągiewką, krzyczy, woła, gwiżdże, czasem nawet zaśpiewa. Musi zwabić klienta, a konkurencja jest duża! Panowie naganiacze czekają na okazję Pan naganiacz z wdziękiem zaprasza do siebie Trzeba tylko uważać. Zasze jak podjeżdżasz na stację, patrz czy licznik jest wyzerowany, bo oszukują na potęgę! Trzeba też wiedzieć na jakiej stacji tankować, bo często jest tak, że licznik benzynowy swoje, a samochodowy swoje (po zatankowaniu ledwo drgnie). No i uwaga, bo stacja wcale nie jest bezpiecznym miejscem (nawet jeśli ma pseudo-kamery). Raz, podczas podróży, nieopatrznie wyszliśmy wszyscy z samochodu zostawiając 500 pesos (=125zł) luzem w samo...

Bez korków po mieście

Obraz
Chociaż nikt do końca nie wie ilu dokładnie ludzi mieszka w Mexico D.F (Districto Federal), to nikt też nie ma wątpliwości, że bardzo dużo (żeby nie powiedzieć ‘w chuj’!). Korki, korki, korki. Całe szczęście, że nie muszę poruszać się na co dzień samochodem, bo nie dałabym rady. I ludzie też nie dają. Sposób w jaki chilangos (tak się mówi na mieszkańców stolicy) jeżdżą po ulicach to istna masakra. Przepisy ruchu, światła, znaki drogowe, są bardziej ozdobą niż przestrzeganą zasadą. Ale o jeżdżeniu samochodem, o poruszaniu się i przetrwaniu bez wypadku opowiem innym razem. W Meksyku transport publiczny jest bardzo dobrze rozwinięty. Metro jest jednym z największych na świecie (według Beaty Pawlikowskiej 4 na świecie, przewozi dziennie 4,5mln ludzi). Oprócz tego mamy kilka linii metrobusów (to taki brazylijski wynalazek, popularny w Ameryce Łacińskiej, działa tak jak metro tyle, że jest autobusem i jeździ na ziemi, jeżeli ma to dla was jakikolwiek sens, wpiszcie w google i zobacz...