Sam sobie nie nalejesz
Bo zrobi to za ciebie pracownik stacji benzynowej. Żeby zatankować samochód, nie musisz z niego wcale wychodzić. Podjeżdżasz na właściwe miejsce, mówisz panu ile, lub za ile, płacisz i do widzenia. Takie proste. Dlatego też, każdy pracownik musi zrobić wszystko, aby cię skusić, żebyś to właśnie u niego się zatankował! Macha do ciebie chorągiewką, krzyczy, woła, gwiżdże, czasem nawet zaśpiewa. Musi zwabić klienta, a konkurencja jest duża! Panowie naganiacze czekają na okazję Pan naganiacz z wdziękiem zaprasza do siebie Trzeba tylko uważać. Zasze jak podjeżdżasz na stację, patrz czy licznik jest wyzerowany, bo oszukują na potęgę! Trzeba też wiedzieć na jakiej stacji tankować, bo często jest tak, że licznik benzynowy swoje, a samochodowy swoje (po zatankowaniu ledwo drgnie). No i uwaga, bo stacja wcale nie jest bezpiecznym miejscem (nawet jeśli ma pseudo-kamery). Raz, podczas podróży, nieopatrznie wyszliśmy wszyscy z samochodu zostawiając 500 pesos (=125zł) luzem w samo...